Blog

event-image

16 kwietnia - Europejski dzień kontroli prędkości

15.04.2020

Mandat za przekroczoną prędkość pierwszy raz wystawiono w 1896 roku. Od tego czasu sporo się zmieniło, jednak kwestia kontroli prędkości zawsze będzie należała do gorących tematów. Nie ma się co dziwić, bo najczęstszą przyczyną wypadków śmiertelnych na drogach jest właśnie  nadmierna prędkość.

Wciąż pojawiają się różne sposoby na zwalczenie tego problemu

W Polsce, jednym z hamulców powstrzymujących niezdyscyplinowanych kierowców, ma być podwyżka mandatów (mają wzrosnąć nawet 3 lub 4-krotnie). W Austrii wyprzedzanie pojazdów w strefie zakazu może kosztować nawet ok 9. tys zł oraz skutkować zatrzymaniem prawa jazdy na 3 miesiące. W Belgii za mandat płaci się na miejscu, jeśli nie ma takiej możliwości, samochód odstawiony jest na parking depozytowy. Po uiszczeniu właściwej kwoty za odholowanie, postój i mandat kierowca może odebrać auto. Szwajcaria i Norwegia słyną z horrendalnie wysokich mandatów.  W przeliczeniu mogą one wynieść nawet 30 tysięcy zł. Dodatkowo w Szwajcarii przekroczenie prędkości może skutkować utratą prawa jazdy, a nawet więzieniem. Podobnie jest w Estonii. Kierowca może dostać bardzo wysoki mandat lub zamiennie funkcjonariusze mogą zatrzymać prawo jazdy na 2 lata albo zaproponować kierowcy rok więzienia. 

Jak widać - co kraj to obyczaj, ale nie tylko ustawodawcy starają się walczyć z nadmierną prędkością wśród kierowców. Pomysł na ograniczenie prędkości ma także Håkan Samuelsson, prezes Volvo Cars, który zapowiedział, że od 2020 roku wszystkie modele tej marki będą miały ogranicznik prędkości maksymalnej do 180 km/h. Dodatkowo firma rozwija także systemy, które w przyszłości mogą automatycznie ograniczać prędkość aut w bliskiej okolicy szkół, czy szpitali. Te technologie mają wykorzystywać pozycjonowanie samochodu. Obecnie także wiele samochodów, dzięki kamerze zamontowanej w jego wnętrzu, może ostrzec kierowcę  o ograniczeniu prędkości obowiązującym na danym odcinku i zasugerować odpowiednią prędkość.

Niechlubni rekordziści prędkości

W Polsce, najczęściej przepisową prędkość przekraczają kierowcy Volkswagena, następnie są kierowcy Opla, a za nimi kierujący pojazdami takich marek jak Renault, Mercedes oraz Ford.

Zupełnie inaczej ranking układa się na przykład w Holandii, gdzie na pierwszym miejscu plasuje się Tesla, następnie Audi, BMW, Volvo, Land Rover, oraz Mercedes. 

Rozbieżność wyborów marek samochodów uzależniony jest zapewne zamożnością Państwa, a także olbrzymim zamiłowaniem mieszkańców kraju tulipanów do Tesli, czy ogólnie rzecz biorąc do hybryd plug-in oraz czystych elektryków.

A co z kierowcami? 

Niestety, w Polsce nie możemy pochwalić się statystykami. Wciąż przybywa nam piratów drogowych. Od stycznia do września 2019 r. policja zatrzymała za prędkość o 63% praw jazdy więcej niż przed rokiem.

Do pierwszej trójki “nagannych rekordzistów” należą:
1. miejsce; kierowca w miejscowości Kleczanów (woj. świętokrzyskie), w obszarze zabudowanym, gdzie ograniczenie prędkości wynosi 60 km/h miał na liczniku 209 km/h
2. miejsce;  kierowca w miejscowości Miodne (woj. mazowieckie), gdzie obowiązuje ograniczenie do 50 km/h jechał 184 km/h 
3. miejsce; kierowca w miejscowości Stołpie (woj. lubelskie), gdzie jest ograniczenie do 50 km/h, jechał z prędkością 169 km/h

Tak się przedstawia niechlubne zestawienie rankingu przekraczania prędkości.
Czy nowoczesne technologie i wysokie kary za mandaty pomogą kierowcom zdjąć nogę z gazu?